Assassin’s Creed

Assassins-Creed-logo

Cała seria gier Assassin’s Creed produkowana jest przez Ubisoft. Pierwsza część zadebiutowała w 2007 roku.

Przygoda przede wszystkim

Gra jest typową przygodówką nastawioną na wypełnianie kolejnych misji. Mamy do dyspozycji mini mapkę, z którą zgubić się nie da, tym bardziej, że przemierzanie jej polega głównie na przemieszczaniu się z punktu do punktu., bardzo mocno i jasno oznaczonego punktu. Oczywiście możemy także zwiedzać inne miejsca, zbierać skrzynki i różne zaoferowane przez twórców przedmioty, trzeba czasem urozmaicić robienie misji nie każdy jednak ma do tego cierpliwość.

Najogólniej jak się da

Members_of_the_assassin_creed

Seria ta ma miejsce w najróżniejszych czasach. Motorem napędowym fabuły jest walka Assasynów z Templariuszami, poza tym włączony jest zbliżający się koniec świata. Żeby jednak jemu zapobiec trzeba znaleźć artefakty z przeszłości, co jest możliwe dzięki tzw. Animusowi. Pozwala on na wgląd w swoją pamięć genetyczną i wcielanie się w przodków, przez co rozgrywkę toczymy w różnych państwach, miastach i wiekach.

Czasy

Assassins_creed_syndicate_4-wallpaper-_By_MD_RAZ.jpg

Seria Assassin’s Creed nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Na pewno wielkim plusem są rozmaite przestrzenie czasowe, które umożliwiają nam „zwiedzanie” miast oraz historia poszczególnych postaci. Podoba mi się także umiejętność wspinania na każdy możliwy budynek, tylko bez przesady, niepotrzebne jest wystrzeliwanie liny… Bardzo jednak denerwuje mnie łatwość wykonywania kolejnych misji. Wypunktowane zadania i zaznaczone na mapie z dokładnością do metra, nie są dla mnie.

Child of Light

16124238671_2f45b35cdf_b

Sen czy nie sen?

Jesteś zmęczony, zamykasz oczy i budzisz się w dziwacznej krainie. Śpisz? Umarłeś? A może umarłeś we śnie? Nie wiesz? Dobrze, skąd masz wiedzieć? Tak dzieje się z Aurorą, małą księżniczką, która jak się później okazuje umarła we śnie.

Prosto, byle do taty

15940404647_6fb56d490d_b

Aurora to główna bohaterka, która obudziła się w baśniowej krainie – Lemuria. Bardzo pragnie wrócić do swojego ojca, jednak kraina jej potrzebuje. Musi pokonać złą Królową Nocy i ocalić mieszkańców przed … Przed zagładą. Księżniczka na pewno jest trochę wystraszona, ale to nie powstrzymuje jej przed dalszą drogą, nas tym bardziej nie zatrzyma!

Piękna baśń

12955551754_c53b887e47_b

Dla samej grafiki warto przy niej spędzić trochę więcej czasu, jest ona po prostu piękna, ręcznie rysowana. Grając w nią można zapomnieć, że to gra i pomylić ją z baśnią dla dzieci. Piękne kwiaty, falujące, rude włosy, liście. Każdy szczegół jest dopracowany do perfekcji.

Proste i nieproste

Gra to połączenie platformówki z RPG. Niby idzie się w jedną stronę, ale nie można się znudzić. Samą mnie ciekawiło co będzie dalej i jak potoczą się losy tej uroczej dziewczynki. Polecam, bardzo dobrze działa na rozluźnienie i relaks.

Life is Strange

22687617065_c7e79f9930_b.jpg

Najlepiej w serialu

Life is Strange to jedna z interaktywnych seriali, dzięki którym możemy poczuć się jak główny bohater jednego z nich. Naszym zadaniem jest wdawanie się w dialogi i podejmowanie często bardzo ciężkich moralnie decyzji, co pozwala graczowi na budowanie własnej wersji historii. Kto nie chciałby choć raz przeżyć czegoś takiego? Zamiast iść prostoliniową ścieżką, mamy szansę zdecydować o losie postaci.

Chaos…

Cała gra kręci się wokół nastoletniej Max Caufield, która mieszka w miasteczku zwanym Arcadia Bay i uczęszcza do Akademii Blackwell, Amber Rachel i wizji tornada. O tornadzie tym śni Max, na jednej z lekcji fotografii. Po lekcji dziewczyna idzie do toalety, tam zostaje świadkiem zabójstwa i dzięki temu odkrywa swoje moce cofania czasu.

19530583178_2482d3d172_b

Tutaj zaczyna się cała „zabawa”. Podejmując kolejne decyzje, kolejny raz cofając czas, możemy zobaczyć, że praktycznie każdy czyn ma swoje konsekwencje.

Siąść i nie wstawać

Słysząc zachwyty tą grą, postanowiłam sama ją sprawdzić i ucieszyłam się, że to zrobiłam. Wciągnęła mnie do reszty. Potrafiłam siedzieć i nie wstawać przez kilka godzin. Historia zarówno głównej bohaterki jak i bohaterów pobocznych była naprawdę dobrze zbudowana. Bardzo podobało mi się też to, że charakter Max był neutralny, nie narzucała swojego zdania i swoich postaw, ale były one rozbieżne. Często miałam problem z wyborami, nie mogłam się zdecydować, nie chciałam, było za ciężko. Rozważałam za i przeciw, a gdy już za długo trwała moja rozterka, szłam w ciemno. Niektórych decyzji żałowałam, ale czymże jest życie (gra) bez błędów.

Oprócz, moim zdaniem naciąganego zakończenia, nie znalazłam tam innych minusów. Polecam, można miło spędzić czas i oderwać się od rzeczywistości.

Layers of Fear

Layers_of_Fear.jpg

16-tego lutego zadebiutowała gra polskiej firmy Bloober Team. Jest to ich pierwsza produkcja takiego typu, pierwsza produkcja po zmianie pracowników i produkowanych gatunków. Layers of Fear – horror z perspektywy pierwszej osoby.

Gdzie tak właściwie jestem?

Akcja rozgrywa się w XIX wieku w domu głównego bohatera. Mrok i burza towarzyszą nam przez całą historię. W takim klimacie musimy wcielić się (jak się później okazuje) w postać malarza, który pragnie ukończyć dzieło swojego życia. Wiktoriańskie klimaty,ciemność i artysta nie brzmią jeszcze tak źle. Prawdziwa zabawa zaczyna się gdy uświadamiamy sobie, że nasz malarz ma liczne problemy psychiczne i to właśnie z tymi problemami musimy przemierzać jego posiadłość, aby zdobyć wszystkie “składniki”.

Co jest ze mną nie tak?

maxresdefault.jpg

Gra opiera się głównie na przeszukiwaniu pomieszczeń, przemierzaniu korytarzy pełnych budzących niepokój obrazów i wchodzeniu w interakcje z najróżniejszymi przedmiotami. Sprawa wydaję się prosta, jednakże walcząc z psychiką postaci można się zdziwić. Wydawać by się mogło, że nie ma nic trudnego w przechodzeniu z pokoju do pokoju, przeglądaniu szafek czy oglądaniu obiektów. Cała magia tej gry polega na idealnym dobraniu momentów zaskoczenia. Wchodząc jednymi drzwiami nie mamy pewności czy będzie możliwość powrotu przez nie, albo czy w ogóle po odwróceniu się będą one tam dalej. Oglądając obraz może on przedstawiać coś innego w kilka sekund. Włączając gramofon pomieszczenie może zmienić się nie do poznania. Zdarzają się nawet momenty, w których jest się pewnym, że “teraz na pewno coś mnie wystraszy” i jak się później okazuje była to kolejna pomyłka. Tutaj nie można być niczego pewnym, dynamiczność pomieszczeń nam na to nie pozwoli.

Strach ma wielkie oczy

Pozostaje postawić pytanie: “grać czy nie grać?”. Gra pod względem sterowania jest prosta, dlatego grać w nią może każdy, nie każdy jednak chce. Żeby przenieść się w ten wiktoriański świat nie potrzeba umiejętności i doświadczenia, a jedynie chęci. Oczywiście trzeba także brać pod uwagę gatunek tej gry czyli horror. Jeśli więc lubisz się bać, nie masz problemów ze strachem to ta gra jest dla ciebie, a nawet jeśli się boisz to nic nie stoi Ci na przeszkodzie do dobrej zabawy.

Kiedyś musiało się skończyć

Dla mnie Layers of Fear to naprawdę miłe zaskoczenie. Spodziewałam się kolejnego horroru, który straszny jest tylko dlatego, że coś wyskoczy akurat gdy się tego nie spodziewasz, a tu proszę. Już sam klimat powodował ciarki na moim ciele, a historia chorego psychicznie malarza wciągnęła mnie do końca. Nie było chwili, w której bym się nudziła. Ciągle chciałam iść do przodu, przeglądać szafki, pokoje i dowiedzieć się więcej i więcej. Bardzo łatwo można przy tej grze stracić poczucie czasu, zatracić się w innej rzeczywistości. Polecam wszystkim lubiącym się bać, a także wszystkim, którym zależy na ciekawej i wciągającej fabule.

Overwatch

OverwatchPayNowToPlay

Jest to premiera, na którą wiele osób czekało z zapartym tchem(w tym ja). Amerykańska firma wypuściła bowiem FPS-a, który tak jak jej pozostałe gry takie jak Heores Of The Storm, Diablo III czy Hearthstone bazowały na swojej prostocie.

To nic strasznego

Żeby zagrać w jedną z nich nie trzeba wielu umiejętności, bo poradzi sobie nawet osoba, która nigdy nie trzymała w ręku myszki czy też pada. Także gra jest prosta, ale zdobycie kolejnych poziomów, osiągnięć już nie. Trzeba temu poświęcić więcej czasu. Wchodząc w menu wyboru postaci można się trochę wystraszyć. 21 różnych bohaterów z różnymi umiejętnościami, ekwipunkiem, specyfiką i historią(której poznanie umożliwia nam blizzard poprzez stworzone komiksy i udostępnione na ich oficjalnej stronie) to nie lada wyzwanie dla nowego gracza, jednakże praktyka czyni mistrza. Mimo tak zróżnicowanych możliwości, zrozumienie podstaw gry to tylko chwila, ale zawsze lepiej zacząć od samouczka, który pozwoli nam na przetestowanie każdej postaci. Poza tym podczas gry zawsze możemy “podejrzeć” aktualne umiejętności.

Grunt to drużyna

26769234963_d91e244520_b.jpg

Wybór postaci pozwali nam na rozpoczęcie zabawy. W sześcioosobowych drużynach mamy za zadanie walkę w kilku trybach zależnych od mapki:

  • Szturm – zajmowanie konkretnych celów przez atakujących i odpieranie ataków przez obrońców
  • Eskorta – tak jak w nazwie eskorta ładunku do punktu docelowego przez jednych i uniemożliwianie tego zadania przez drugich
  • Kontrola – walka o zajęcie jednego celu w tym samym czasie

Patrząc na to taktyka “idź i strzelaj” tutaj na nic się nie zda. Żadnego meczu nie wygramy w pojedynkę. Dobrze dobrane postaci, a przede wszystkim dobrze zgrana drużyna to podstawowa droga do zwycięstwa.

Zabawa przede wszystkim

Oczywiście nie tylko zwycięstwo się liczy. Nie można zapominać o przyjemności z samej możliwości grania, a wyciągnąć ją z tej gry może każdy. Jeśli tylko lubisz strzelanki, współpracę i chęci to na pewno odnajdziesz się w świecie overwatcha.

Kilka godzin później

Po godzinach spędzonych na tej grze, mogę śmiało stwierdzić, że wyszła naprawdę dobrze. Blizzard spełnił prawie wszystkie moje oczekiwania. Patrząc na różnorodność postaci, ich umiejętności i ogólny świat, w którym się znajdują można znaleźć w niej coś dla siebie. Różne mapy i tryby gry są tutaj dużym plusem, są pewnego rodzaju urozmaiceniem. Jeśli masz dość standardowych strzelanek, polecam wypróbowanie tej gry, może akurat zostaniesz w niej chwilę dłużej?