Life is Strange

22687617065_c7e79f9930_b.jpg

Najlepiej w serialu

Life is Strange to jedna z interaktywnych seriali, dzięki którym możemy poczuć się jak główny bohater jednego z nich. Naszym zadaniem jest wdawanie się w dialogi i podejmowanie często bardzo ciężkich moralnie decyzji, co pozwala graczowi na budowanie własnej wersji historii. Kto nie chciałby choć raz przeżyć czegoś takiego? Zamiast iść prostoliniową ścieżką, mamy szansę zdecydować o losie postaci.

Chaos…

Cała gra kręci się wokół nastoletniej Max Caufield, która mieszka w miasteczku zwanym Arcadia Bay i uczęszcza do Akademii Blackwell, Amber Rachel i wizji tornada. O tornadzie tym śni Max, na jednej z lekcji fotografii. Po lekcji dziewczyna idzie do toalety, tam zostaje świadkiem zabójstwa i dzięki temu odkrywa swoje moce cofania czasu.

19530583178_2482d3d172_b

Tutaj zaczyna się cała „zabawa”. Podejmując kolejne decyzje, kolejny raz cofając czas, możemy zobaczyć, że praktycznie każdy czyn ma swoje konsekwencje.

Siąść i nie wstawać

Słysząc zachwyty tą grą, postanowiłam sama ją sprawdzić i ucieszyłam się, że to zrobiłam. Wciągnęła mnie do reszty. Potrafiłam siedzieć i nie wstawać przez kilka godzin. Historia zarówno głównej bohaterki jak i bohaterów pobocznych była naprawdę dobrze zbudowana. Bardzo podobało mi się też to, że charakter Max był neutralny, nie narzucała swojego zdania i swoich postaw, ale były one rozbieżne. Często miałam problem z wyborami, nie mogłam się zdecydować, nie chciałam, było za ciężko. Rozważałam za i przeciw, a gdy już za długo trwała moja rozterka, szłam w ciemno. Niektórych decyzji żałowałam, ale czymże jest życie (gra) bez błędów.

Oprócz, moim zdaniem naciąganego zakończenia, nie znalazłam tam innych minusów. Polecam, można miło spędzić czas i oderwać się od rzeczywistości.

Advertisements